
egoroczne święta poprzedził tydzień choroby. Spędziłem kilka dni w łóżku romansując z ostrym zapaleniem gardła. Mimo wysokiej gorączki i nieznośnego bólu udało mi się wypocząć. Udało się odetchnąć od pracy, która choć uparcie mnie ścigała, to jednak do końca nie dopadła.

ilka dni spędzonych w domu rodzinnym przebiegło dziwnie spokojnie. Bez świątecznych kłótni, sporów, intryg, łez. Wręcz przeciwnie. Było przyjemnie.
Rodzinnie. I mimo, że nie było przy mnie osoby, którą kocham, to muszę przyznać, że te święta zaliczam do udanych. Niestety skończył się czas świąteczny i skończyło się zwolnienie lekarskie.

any poniedziałek spuścił mi jednak kubeł zimnej wody na głowę. I nie mam tu na myśli wody z kranu, którą o poranku potraktowali mnie bracia. Okazuje się, że niczego nie można być pewnym. Nigdy. Ale mam dużo siły i stawię czoło problemom. Nawet, jeżeli ich zakończenie nie potoczy się według mojego scenariusza. Bo czasami trzeba odpuścić, aby zobaczyć czyjś uśmiech.
Nie myśl, że nie kocham
Lub, że tylko trochę
Jak cię kocham, nie powiem, no bo nie wypowiem
Tak ogromnie bardzo jeszcze więcej może
SDM, "Z nim będziesz szczęśliwsza"