
łaśnie skończyłem pracę na dziś. Nie. To złe sformułowanie. Powinno być: właśnie postanowiłem skończyć pracę na dziś. Każde zakończone zadanie oznacza otwarcie dwóch nowych. Chwilami staram się coś przyśpieszyć, wyjść w końcu na zero. Mieć zwykłą chwilę spokoju. Nic z tego. Nie da się.

a drugim końcu miasta mój książę już dawno zanurzył się w czułych ramionach Morfeusza. Powinienem pójść w jego ślady. Od chłodnej pościeli wolałbym jednak jego owłosioną klatę. Silne dłonie, które przygniotłyby mnie w czasie snu. I uśmiech, którym mógłby mnie powitać o poranku.

rzed nami trudny okres. On ma serię paskudnych egzaminów. Ja mam tonę pracy. On linijka po linijce spija wiedzę, a ja produkuję linijki, które łykać będą czytelnicy. Nie mamy dla siebie czasu. Schodzimy sobie z drogi, aby skupić się na tym, co teraz jest najważniejsze. Jesteśmy młodzi. Jeszcze będziemy mieć czas dla siebie. Póki co mamy wspomnienie wspólnego weekendu.

yślałem, że energia zdobyta przez te kilka wolnych dni starczy mi na dłużej. Wystarczyły jednak dwa trochę cięższe dyżury w redakcji, żebym znowu padał z sił. Ehh...
Choć barwy ściemniasz
Choć tej wędrówki mi nie uprzyjemniasz
Choć się marnie odwzajemniasz
Edyta Geppert - "Och życie, kocham Cię nad życie"